Po ponad pół roku niecierpliwego oczekiwania na kontynuację losów Malcolma Sainta i Rachel Livingston nadszedł ten wielki moment - premiera drugiej części! Chyba na żadną książkę nie czekałam z takim wytęsknieniem! Nie mogłam wprost doczekać się, kiedy w końcu powieść trafi w moje ręce i będę mogła poznać dalsze losy mojej ulubionej pary bohaterów. Jednak tak jak przewidywałam, było warto czekać.
Co w fabule piszczy?
Malcolm Saint miał być zadaniem. Artykułem. Przystojnym, tajemniczym mężczyzną, którego pikantne sekrety młoda dziennikarka miała ujawnić całemu światu.
Próbowała odsłonić jego karty, ale to on odkrył jej pragnienia. Serce wygrało z rozumem i nic już nie mogło ich powstrzymać.
Malcolm Saint jest grzechem. Rachel dla niego stała się grzesznicą.
Teraz wie jedno. Chociaż zakończyła pierwsze zadanie, czeka ją znacznie trudniejsze. Musi zdobyć zaufanie pana Sainta i pokazać, zę może być jego panią +1.
(źródło - Wydawnictwo Kobiece)
Moja opinia
Pierwsza
część - „Manwhore” zakończyła się w chyba najbardziej
znienawidzony przez czytelnika sposób czyli w najmniej odpowiednim
momencie. Jak pamiętacie Rachel w poprzedniej części otrzymała
proste polecenie służbowe. Miała dowiedzieć się wszystkiego o
panu Saincie, odkryć jego najbardziej wstydliwe tajemnice a
następnie opisać wszystko w swoim artykule. Pozornie banalne
zadanie okazało się niezwykle trudne do wykonania, zwłaszcza, że
urok jakim emanował Saint sprawił, że Rachel poczuła do niego
coś więcej niż tylko zwykłe zauroczenie. Malcolm na co dzień
zdystansowany i chłodny zaczął się otwierać i stopniowo
pokazywać Rachel swoją prawdziwą twarz. Nasza bohaterka im
bardziej go poznawała, tym jej uczucia wobec niego stawały się
silniejsze. Jednak, jak wiecie, kłamstwa bardzo szybko wychodzą na
jaw a kiedy Malcolm odkrywa kłamstwo Rachel postanawia zerwać z
nią wszelkie kontakty.
"Zeus, ten najpotężniejszy "dobry" bóg, nieustannie zdradzał żonę. Natomiast "zły" bóg, Hades, miał bzika na punkcie Persefony i wydawał się o wiele mocniej w niej zakochany niż Zeus w swojej żonie. Pomimo wszystkich swoich grzechów Hades okazał się bardziej oddany. Myślę... że z ciemności i bólu zawsze wyrasta coś pięknego."
„Manwhore
+1” rozpoczyna się dokładnie od tego momentu, w którym
zakończyła się akcja poprzedniej części czyli od wizyty Rachel w
biurze pana Sainta. Autorka buduje napięcie już od pierwszej kartki
książki, gdyż tak naprawdę nie wiadomo czy Malcolm wybaczy Rachel
kłamstwo i czy bohaterowie będą jeszcze kiedykolwiek razem. Tego
tylko możemy się domyślać i mieć nadzieję na happy end. Jednak
jak się okazuje Malcolm nie jest mężczyzną, który łatwo wybacza
kłamstwa, a Rachel będzie musiała z całych sił pokazać, że jest on jedynym mężczyzną, na którym najbardziej jej zależy.
Katy Evans i
tym razem nie zawiodła swoich czytelników i stworzyła pełną
emocji, trzymającą w napięciu, ociekającą namiętnością i
pożądaniem powieść. Chociaż muszę stwierdzić, że „Manwhore
+1” według mnie był nieco bardziej spokojny i nie wywołał we
mnie tak skrajnych emocji jak pierwsza część. Tym razem nie czułam
się „powalona na kolana” całą historią. Może wynika to z
tego, że przeważnie pierwsze części są o wiele lepsze od
kontynuacji, a może dlatego, że tym razem autorce nie udało się
mnie zaskoczyć, a fabuła momentami przypominała mi wiele innych
erotyków. Mimo to, cała historia bardzo mi się podobała i
stanowiła miłe oderwanie się od rzeczywistości, chociaż na
chwilę.
"Jesteś jedynym niebem jakie znam, Rachel. A gdybyś była piekłem, grzeszyłbym przez całe życie po to tylko, aby z tobą być."
Pan Saint ponownie sprawiał, że za każdym razem robiło mi się gorąco i
cieplej na sercu, a to w jaki sposób traktował Rachel, powodowało,
że w moich oczach stał się idealnym bohaterem książkowym. Malcolm pod wpływem uczuć do Rachel z bawidamka i playboya, zmienia
się nie do poznania i dojrzewa do...monogamicznego związku. Uczucie
pomiędzy bohaterami cały czas kwitnie i ewoluuje. Autorka w tej
części bardziej skupiła się nie tyle na fizycznej co na
emocjonalnej więzi pomiędzy bohaterami, co bardzo mi się
spodobało. Oczywiście, i tym razem nie zabrakło pełnych
namiętności, pobudzających wyobraźnie scen erotycznych, ale zostały one przedstawione w bardzo subtelny i „grzeczny”
sposób. Dodatkowo Katy Evans wprowadza kilka zawirowań i problemów
do życia naszych bohaterów przez co czytelnik nie czuje się
znudzony, a wręcz przeciwnie z wypiekami na twarzy śledzi losy
bohaterów.
Podsumowując,
„Manwhore+1” to książka, na którą czekałam z
niecierpliwością i co ważniejsze, po lekturze której nie czuję
się zawiedziona. Autorka po raz kolejny stanęła na wysokości
zadania i stworzyła powieść, która nie tylko pobudza zmysły
czytelnika, ale również bawi zabawnymi dialogami i trzyma w
napięciu aż do ostatniej kartki książki. Jednym słowem polecam!
Recenzja poprzedniej części "Manwhore" --> KLIK
Recenzja poprzedniej części "Manwhore" --> KLIK
Moja ocena: 5/6
Autor: Katy Evans
Tytuł: Manwhore (seria Manwhore - tom II)
Gatunek: powieść erotyczna, romans
Ilość stron: 381
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Kobiece
Za egzemplarz i możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu: