piątek, 14 października 2016

#42 Mia Sheridan "Bez winy" - Smok i Wiedźma



Bez winy

Mia Sheridan zdobyła serca polskich czytelniczek historią miłości Bree i Archera w powieści „Bez słów”. Udowodniła tym samym, że romans to nie zawsze banalna i schematyczna opowieść, ale również pełna niespodziewanych zwrotów akcji i ściskających serce momentów opowieść o poszukiwaniu szczęścia w swoim życiu. Każda historia wychodząca spod pióra autorki jest unikatowa i jedyna w swoim rodzaju, a "Bez winy" jest najlepszym tego przykładem.

Co w fabule piszczy?

Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać...
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie. Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?

(źródło - Wydawnictwo Otwarte)

Moja opinia
 

Sięgając po "Bez winy" miałam dość duże obawy czy książka zdobędzie moje serce tak samo jak poprzednia powieść autorki. Po sukcesie „Bez słów” Sheridan podniosła bardzo wysoko poprzeczkę… samej sobie. Byłam ciekawa czy historia Graysona i Kiry będzie choć w małym stopniu tak dobra jak opowieść o Archerze i Bree. Jednak już po przeczytanym pierwszego zdania książki wiedziałam, że autorka i tym razem mnie nie zawiedzie. 

"Obserwuj, co robią ludzie, kiedy sądzą,że nikt ich nie widzi, kochana. W ten sposób dowiesz się kim naprawdę są."


„Bez winy” to opowieść o mężczyźnie i kobiecie, o Smoku i Wiedźmie, o Graysonie i Kirze, którzy decydują się na zawarcie fikcyjnego małżeństwa. Ich plan jest o tyle szalony, że bohaterowie obiecują sobie, iż nic do siebie nie poczują, a ich związek ma być czystą relacją biznesową. Jak pewnie dobrze się domyślacie zbyt długo nie wytrwali w swoim postanowieniu, a  wzajemna  niechęć niepostrzeżenie przemienia się w prawdziwie głębokie uczucie. Najzabawniejszym elementem całej historii są potyczki słowne pomiędzy Kirą a Graysonem. Nie ma co kryć "kto się czubi ten się lubi", a bohaterowie powieści opanowali dokuczanie sobie nawzajem do perfekcji. Sceny gdzie Kira i Grayson robili sobie na złość, powodowały u mnie wybuchy śmiechu. Mogę śmiało stwierdzić, że właśnie  poczucie humoru i lekkość z jaką napisana jest książka, są to cechy, które wyróżniają tą powieść od książki "Bez słów". Autorka potrafi nawet bardzo trudne historie przedstawić w sposób, który nie przytłacza czytelnika, a wręcz podnosi go na duchu i napawa optymistyczną energią. Za to między innymi cenię twórczość Mii Sheridan.

"Chajtnąć się! To brzmiało tak zwyczajnie. Nic wielkiego. Zwykłe chajtnięcie - jeśli chajtniesz się wystarczająco niezobowiązująco, możesz się równie łatwo odchajtnąć."


W książce zastosowano narrację naprzemienną, która umożliwia poznanie całej historii zarówno z perspektywy Kiry jak i Graysona. Różne punkty widzenia pozwalają czytelnikowi spojrzeć na daną sytuację całościowo, poznać emocje, obawy bohaterów oraz śledzić rozwijające się pomiędzy nimi uczucie. 

"Dziś możesz mieć bardzo zły dzień, ale jutro może przyjść najpiękniejszy dzień w twoim życiu. Musisz tylko do niego dotrwać."


Zarówno Kira jak i Grayson doświadczyli w swoim życiu dużo cierpienia. Jednak ból, którego doznali w przeszłości ukształtował ich w zupełnie odmienny sposób. Kira to pełna życia, dziewczyna, która pomimo przeszkód napotykanych na swojej drodze stara się podchodzić do życia optymistycznie. Na pierwszy rzut oka może wydawać się wyniosłą, typową dziewczyną z dobrego domu, która ma wszystko czego zapragnie na wyciągnięcie ręki. Jednak pod tą maską kryje się zraniona i pragnąca miłości osoba, której marzeniem jest wydostanie się spod toksycznego wpływu jej ojca. Grayson jest całkowitym przeciwieństwem Kiry. Zamknięty w sobie, chłodny i czasami arogancki, wie, co to znaczy ból i cierpienie, a brak miłości w dzieciństwie oraz pewne wydarzenie z przeszłości pozostawiły w nim niezagojone rany. Mia Sheridan stworzyła realnych bohaterów, których nie sposób jest nie polubić a nawet pokochać. W każdej książce autorka pokazuje, że pomimo przeciwności losu pojawiających się na drodze bohaterów, znajdują oni w sobie siłę, by walczyć o miłość i szczęście. Pomimo wszystko. 

"Czy to twój uśmiech? Naprawdę? - Udałam, że się otrząsam. - Przypomina bardziej obłąkaną hienę."

Jestem oczarowana, po raz kolejny, talentem pisarskim Mii Sheridan, która tworzy historie pozbawione schematyczności tak często spotykanej w literaturze kobiecej. Każda historia posiada w sobie pewną głębie, pewną mądrość, którą czytelnik wnosi później do swojego życia. A jaką lekcję wyciągnęłam po lekturze "Bez winy"? Podejmuj ryzyko, walcz o swoje i nigdy się nie poddawaj. 

"Miłość nie zawsze jest łatwa nawet po płatkach róż. Potrafi boleć. Oznacza odsłonięcie się, całego siebie, każdej delikatnej części, i wystawienie na możliwość zranienia. Bo prawdziwa miłość to nie tylko kwiat, prawdziwa miłość również ciernie."

Podsumowując, "Bez winy" to kolejna książka Mii Sheridan, którą powinniście przeczytać, bez dwóch zdań! Mia Sheridan stworzyła pełną subtelnej namiętności, emocjonującą i zapadającą głęboko w pamięć czytelnika powieść. Obiecuję Wam, że opowieść o Smoku i Wiedźmie wywoła na waszych twarzach uśmiech od ucha do ucha, rozgrzeje wasze serca, a nawet  czasami będzie przyczyną kilku łez. Zdecydowanie jest to lektura idealna na chłodne jesienne wieczory. Polecam z całego serca!


Moja ocena: 6/6
Tytuł: Bez winy
Autor: Mia Sheridan
Ilość stron: 416
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Otwarte

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz!
Zapraszam ponownie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...