"- Boję się.
- Czego?
- Że już nigdy nie będę taka szczęśliwa jak teraz..."
Co w fabule piszczy?
Babi, dziewczyna z dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka, poznaje Stepa, agresywnego chuligana, którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni, wyścigów na motocyklu i bezsensownych bijatyk. Mimo krańcowo różnych charakterów, a także sprzeciwu apodyktycznej matki Babi, zakochują się w sobie bez pamięci. Pod wpływem miłości zmieniają się oboje. Babi otwiera się na świat, dojrzewa, a Step łagodnieje. Babi jest jedyną osobą, której Step powierza swój mroczny sekret...
(źródło - Wydawnictwo Muza)
Moja opinia
Jeszcze do niedawna tytuł „Trzy metry nad niebem”
kojarzył mi się tylko z filmem, więc jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłam
zupełnie przypadkowo, że owy film powstał na podstawie książki! Wiedziona
ciekawością i chęcią sprawdzenia, czy powieść również wywrze na mnie tak
pozytywne wrażenie, bez wahania sięgnęłam
po książkę autorstwa Federico Moccia. Zadanie to ułatwiła mi wymiana
książkowa organizowana przez Monikę z Just & Books, w której wzięłam udział
(dziękuję kochana!!).
„Trzy metry nad niebem” to książka głównie skierowana do
młodzieży, nastolatków, poruszająca tematykę pierwszej miłości, kłótni z rodzicami i nastoletnich buntów. Autor wprowadza nas w historię dwójki
bohaterów, dziewczyny i chłopaka, dwóch przeciwieństw. Ona, to dziewczyna z
dobrego domu, przykładna córka i uczennica, niesprawiająca problemów
wychowawczych i przynosząca dumę swoim rodzicom. On to typowy chuligan,
rozrabiaka, zły chłopiec, dla którego agresja jest odpowiedzią na wszystkie problemy,
a dzień bez bójki jest dniem straconym. Jednak jak to w książkach bywa ich
drogi w pewnym momencie się przecinają, a wtedy wszystko się zmienia.
Nie ukrywam co do książki miałam bardzo wysokie
wymagania, w końcu zazwyczaj to właśnie powieści są lepsze od ich filmowych
ekranizacji. Niestety już na początku pomiędzy mną a autorem powstał zgrzyt,
który ciągnął się aż do ostatniej kartki książki i skutecznie odbierał mi
przyjemność lektury. Mowa tutaj stylu w jakim książka została napisana. Narracja
prowadzona jest bardzo chaotycznie. Autor często przeskakiwał z wydarzeń
dotyczących przeszłości do tych teraźniejszych, co nie raz skutecznie mnie
myliło i wybijało z rytmu. Podczas czytania miałam dziwne wrażenie, że mam
przed sobą scenariusz filmu, a nie książkę z krwi i kości. Dialogi pomiędzy
bohaterami były słabo rozbudowane, niektóre sformułowania nie pasowały
do danej sytuacji, jak również czasami miałam problemy z odgadnięciem kto do
kogo w danym momencie się zwraca. Brakowało mi płynności akcji, swobodnego przechodzenia pomiędzy kolejnymi wydarzeniami. W miarę
czytania wymienione przeze mnie minusy stawały się coraz mniej uciążliwe, można było do nich przywyknąć jednak nieprzyjemne wrażenie pozostało.
Fabuła książki również nie jest czymś odkrywczym,
gdyż dotyczy historii miłosnej pomiędzy złym chłopcem a szarą myszką. Federico Moccia prowadzi
akcję w przewidywalny dla czytelnika sposób, brakowało mi zaskakujących
momentów przez co całość niemiłosiernie się ciągnie. Mimo że wiedziałam jak książka się skończy, to muszę przyznać, że jej zakończenie wydawało mi się mdłe i pozbawione jakichkolwiek
emocji. W filmie ta kwestia została o niebo lepiej rozwiązana, czym jestem
bardzo zawiedziona.
Zastrzeżenia mam również co do samych bohaterów. Autor
zaprezentował nam ich w wersji „demo” czyli czytelnik nie ma okazji, by
zobaczyć co dokładnie ”im w duszy gra”, a poza tym niczym szczególnym się nie wyróżniają. Babi to momentami irytująca, przejmująca się zdaniem innych dziewczyna, która do wszystkiego podchodzi zbyt poważnie. Natomiast Step to niby typowy "bad boy", jednak jego złego zachowania w książce jakby zabrakło.
Pomimo wielu znaczących niedociągnięć, które negatywnie
wpływają na wrażenia z lektury, to muszę przyznać, że książka „Trzy metry nad
niebem” posiada pewien urok. Zdecydowanie powieść należy do jednych z
najbardziej subtelnych książek jakie do tej pory przeczytałam. Miło było
przeczytać książkę, gdzie uczucie pomiędzy bohaterami jest czyste i niewinne, wulgaryzmy
można policzyć na palcach jednej ręki, a scena łóżkowa (tak tylko jedna)
została opisana w tak subtelny sposób, że byłam nią zauroczona i nadal jestem. Myślę,
że „Trzy Merty nad niebem” to powieść, która spodoba się nieco młodszym
odbiorcom, nastolatkom, doświadczających pierwszych miłości, przeżywających
pierwsze bunty, a rodziców uważających za największych wrogów (cóż taki wiek).
Federico Moccia miał dobry pomysł na stworzenie powieści,
jednak według mnie zabrakło autorowi kreatywności na ciekawe rozwinięcie
całej akcji książki.
"Ja i ty... Trzy metry nad niebem"
Podsumowując, „Trzy metry nad niebem” to powieść, która powinna przypaść do gustu młodszym odbiorcom. Pomimo paru minusów, książka roztacza wokół siebie pewien czar, któremu i ja uległam. Jeżeli jednak miałabym wybrać w jaki sposób spędzę wieczór, to w tym przypadku chętniej sięgnęłabym po film niż po książkę.
Moja opinia: 3,5/6
Autor: Federico Moccia
Tytuł: Trzy metry nad niebem
Ilość stron: 352
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Muza