Szybki numerek w toalecie to nie jest dobry początek poważnego związku. Żadnego związku.
Dylan Sparks zna zasady. Kiedy na weselu swojego eks udaje jej się poderwać przystojnego nieznajomego, wie, że nic nie może z tego wyniknąć. Mimo, że był to najlepszy seks w jej życiu.
Ale Reese Carol chce więcej. Do tego działa na nią tak, że Dylan nie potrafi mu się oprzeć...
Czy można pragnąć kogoś do szaleństwa, ale się w nim nie zakochać?
Jak długo da się ukrywać uczucia? Zwłaszcza przed sobą?
(źródło - Wydawnictwo Pascal)
Moja opinia
Moje wrażenia po lekturze książki J. Daniels mogę
podzielić na dwa etapy. Pierwszy z nich to całkowite rozczarowanie, drugi to
stopniowe przekonywanie się do całej historii. Jednak mimo tego, że już sporo
czasu minęło od kiedy skończyłam książkę, powieść pozostawiła po sobie pewien
niesmak i mieszane uczucia.
Nie ukrywam, że kiedy tylko rozpoczęłam lekturę
„Słodkiego opętania” miałam nadzieję na lekką i zabawną historię z pazurem
podobną do tej przedstawionej w „Pięknym draniu”. Przypadkowe spotkanie,
niezobowiązujący seks, zabawne dialogi i komiczne sytuacje. I tak na początku
było, ale później sprawy przybrały zaskakująco nieciekawy obrót i nie ukrywam,
miałam ochotę odłożyć książkę na bok i nigdy do niej nie wracać! Po pierwsze moje
pozytywne wrażenie o głównej bohaterce zostało rozwiane jak bańka mydlana. Dylan
irytowała mnie swoim lekkomyślnym zachowaniem i naiwnością. Po drugie zbyt
banalna fabuła książki sprawiła, że „Słodkie opętanie” w pewnych momentach mnie
niemiłosiernie nudziło. W większości sytuacji przewidywałam co się stanie i jak
postąpią bohaterowie. Nie tego oczekuję po książkach, nawet jeżeli mamy do
czynienia z erotykami (wiadomo nie są literaturą wysokich lotów) to mimo
wszystko powinny zawierać w sobie pewien element zaskoczenia. Tu tego zabrakło,
przynajmniej do połowy książki. Po trzecie „Słodkie opętanie” to bez wątpienia erotyk,
jednak czytając książkę miałam już dość scen seksu rozgrywających się pomiędzy
bohaterami, a które odbywały się pomiędzy nimi na każdym kroku. Sceny
namiętnych zbliżeń zdominowały całą fabułę sprawiając, że tak naprawdę książka
nie miała żadnej fabuły! Wszystko kręciło się wokół związku pomiędzy Dylan a
Reese, a raczej ich łóżkowych spraw.
Ogólnie czytając książkę miałam wrażenie, że gdzieś
już to było. Jednak nie tylko fabuła niczym szczególnym się nie wyróżniała,
również kreacja głównych bohaterów nie była dla mnie większym zaskoczeniem. Dylan
uosabia wszystkie cechy bohaterek powieści erotycznych. Czyli była naiwna,
lekkomyślna, głupiutka, polegała tylko i
wyłącznie na swoich popędach, mdlała na widok mężczyzny i zachwycała się nim
przez cały czas. Niestety takie połączenie cech nie wróżyło nic dobrego, a
bohaterka za każdym razem wywoływała we mnie złość. Nie mogłam pojąć jej
niektórych działań i jej toku myślenia. Co do Resse’a no cóż bohater męski
również nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem. Przystojny, inteligentny, jednym
słowem facet marzenie. Przyciąga spojrzenia wszystkich kobiet jest uosobieniem chodzącego seksu, a do tego
jest playboyem, który znacznie bardziej jest doświadczony jeżeli chodzi o
relacje damsko- męskie od naszej Dylan. Czy już gdzieś tego nie było? Bohater
jakich wiele zwłaszcza w powieściach erotycznych. Relacja pomiędzy Reese a
Dylan to oczywiście typowy układ bez zobowiązań, który ma być dla nich
odskocznią i dobrą zabawą. Jednak jak pewnie możecie się domyślić wszystko się
komplikuje gdy budzi się pomiędzy nimi uczucie. Całą sytuację ratują
bohaterowie poboczni i chwała im za to! Już na wstępie pokochałam
bezpośredniego i zakręconego przyjaciela Dylan Joeya oraz jej przyjaciółkę
Jules.
Obawiałam się, ze nie dotrwam nawet do połowy
książki i pewnie by tak było gdyby nie moja zawziętość. Więc jakie było moje
zdziwienie gdy właśnie od połowy książki, cała historia zaczęła nabierać
rozpędu, a bohaterowie stali się tak jakby bardziej… znośni. Tylko nadal nie
mogę pojąć dlaczego autorka dopiero po większej części książki zdecydowała się
wprowadzić elementy zaskoczenia do fabuły, a przy tym skutecznie przyciągnąć
uwagę czytelnika. Czy nie powinna tego zrobić już na samym początku? Więc od
połowy książki moja opinia na temat „Słodkiego opętania” uległa znacznej poprawie,
a historia Reese i Dylana zaczęła mnie intrygować. Autorka dodała również wiele
zabawnych scen, które zamiast towarzyszącego mi przez połowę książki grymasu na
twarzy, powodowały na niej uśmiech.
Jednak moje końcowe dobre wrażenie zostało
skutecznie zatarte pierwszym, które nie było zbyt pochlebne. Nie da się ukryć,
ze przez większą część książki czułam zniesmaczenie i znudzenie całą historią.
Nie doznałam spektakularnego olśnienia i nie zakochałam się w bohaterach. Zamiast
tego „Słodkie opętanie” pozostawiło po sobie niesmak i nie sądzę
by cokolwiek mogło mnie przekonać do sięgnięcia po kolejne książki autorki.
Podsumowując, „Słodkie opętanie” jest książką,
którą ciężko mi polecić, jednak nie zniechęcam was do jej przeczytania. Każdy
bowiem ma inny gust i czego innego szuka w książkach. Możliwe, ze gdybym
rzadziej sięgała po erotyki i nie miała już wyrobionego zdania na temat tego
gatunku literackiego, to książka J. Daniels przypadłaby mi do gustu. Jednak tak
się nie stało.
Moja opinia: 3,5/6
Autor: J. Daniels
Gatunek: literatura erotyczna
Tytuł: Słodkie opętanie
Ilość stron: 352
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Pascal