Ktoś kiedyś powiedział, że jeżeli kochamy jednocześnie dwie osoby, to należy wybrać tą drugą, bo jeżeli rzeczywiście byśmy kochali tą pierwszą nie zakochalibyśmy się w tej drugiej. Nie ważne jak skomplikowanie to brzmi to przekaz jest prosty i jasny. Ale czy na pewno? Czy mimo wszystko podjęcie decyzji kogo nadal będziemy kochać jest takie łatwe? Czy wybór spośród dwóch osób, tej dla nas właściwej, tej jedynej, jest podyktowany kolejnością naszego uczucia?
Co w fabule piszczy?
Kiera Allen porzuca swoje dotychczasowe życie w Ohio i podążając za
swoim ukochanym Dennym przeprowadza się do Seattle. Początkowo wszystko układa
się świetnie, nowe studia, nowa praca, ale również nowy współlokator, który jak
się okazuje nie jest zupełnie obojętny wobec Kiery. Kellan to typ niegrzecznego
chłopca, który prowadzi życie gwiazdy rocka. Jego życie kręci się wokół zespołu
D-Bags oraz kobiet, które bardziej niż chętnie okazują mu swoje uwielbienie.
Denny i Kellan mimo, że tak różni od siebie, to połączeni są silną przyjaźnią
już od lat młodzieńczych. Kiedy niespodziewanie Denny musi wyjechać służbowo z
Seattle, Kiera szybko znajduje wspólny język
z Kellanem. Początkowy niewinny flirt przeradza się w gorące pożądanie, którego
oboje nie są w stanie kontrolować. Jedna noc uwalnia ich głęboko skrywane
pragnienia. Od tej chwili życie całej trójki zmieni się całkowicie.
Moja opinia
Historie oparte na trójkącie miłosnym są coraz popularniejszym wątkiem w
literaturze kobiecej. Im więcej poznaje książek właśnie z taką fabułą, tym
częściej zastanawiam się co sprawia, że jedne historie zapadają głęboko w
pamięć, a inne wywołują niesmak i zażenowanie. Myślę, że w dużej mierze zależy
to od tego w jaki sposób autor przedstawił bohaterów, a już szczególnie postać
kobiecą, która w literaturze tego typu odgrywa ogromną rolę. W końcu to kobieta
jest źródłem, głównym punktem trójkąta miłosnego i często to właśnie z jej
perspektywy poznajemy całą historię. Jako czytelnicy bardzo krytycznie
potrafimy ocenić postać literacką i wytknąć jej wszystkie błędy, a według mnie
szczególnie krytycznie odnosimy się do bohaterek literackich, które uwikłane są
w romans i zdradzają swojego partnera.
Po
przeczytaniu książki S.C. Stephens bardzo trudno było mi stwierdzić czy
pokochałam tą historię czy jej nienawidzę. Zazwyczaj nie mam z tym problemu.
Jednak ta książka wywołała we mnie tak sprzeczne
emocje, że jednoznaczne zaklasyfikowanie jej do jednej grupy jest niemożliwe.
Fabuła książki podąża za wiadomym schematem, jednak mimo to dużym
zaskoczeniem (niekoniecznie pozytywnym) było dla mnie postępowanie głównej
bohaterki. Kiera jak sama o sobie mówi jest naiwną i zakompleksioną dziewczyną,
która podejmuje najważniejsze decyzje pod wpływem chwili niekoniecznie
zastanawiając się nad ich konsekwencjami. Niestety to widać w jej lekkomyślnym
zachowaniu, a tytuł powieści idealnie charakteryzuje główną bohaterkę.
„Bezmyślna” w stu procentach odzwierciedla naturę Kiery, nigdy jeszcze nie czytałam
książki, gdzie bohaterka postępowałaby w aż tak egoistyczny i perfidny sposób.
Nie wiem w jaki sposób mam odbierać postać głównej bohaterki, czy zrobienie jej
przysłowiowym czarnym charakterem było zabiegiem celowym autorki czy wyszło tak
przypadkowo. Dla mnie zdecydowanie Kiera pozostawiła po sobie niezbyt dobre wrażenie.
Co do pozostałych bohaterów to z całego serca było mi szkoda zarówno chłopaka
Kiery, Danny’ego jak i Kellana, a zwłaszcza tego drugiego. Autorka przedstawiła
nam obraz „złego chłopca” i gwiazdy rocka, który jednak po tą fasadą kryje
najbardziej wrażliwe wnętrze jakie do tej pory poznałam u bohaterów męskich
(może za wyjątkiem Archera z „Bez słów). Kellan w całej swojej otoczce
podrywacza, kobieciarza, faceta, który nie przywiązuje większego znaczenia do
imienia kobiety, z którą aktualnie się spotyka, ukrywa poranioną przeszłością
duszę. Skrywa człowieka, który za wszelką cenę szuka miłości, zainteresowania,
nie ważne czy to będzie na chwilę czy na zawsze. Kellan zdobył moje serce
dobrocią, wrażliwością, szczerością, lojalnością, ale też tym jak pomimo
wszystko traktował Kierę, nieważne ile bólu by mu zadała.
"Jesteś jedyną kobietą, którą kiedykolwiek pokochałem... jedyną. Uważasz, że mógłbym wyrzucić takie uczucie na śmietnik? Naprawdę sądzisz, że ktokolwiek na tym świecie mógłby być w moich oczach lepszy od ciebie?"
Zaletą
powieści jest przede wszystkim plastyczny język. Autorka dość dobrze
przedstawiła rozterki głównej bohaterki oraz emocje, które towarzyszą tak
trudnej decyzji, przed którą stanęła Kiera. Książkę mimo jej sporej objętości
przeczytałam w ekspresowym tempie, nie mogłam oderwać się od lektury. Za
wszelką cenę musiałam poznać zakończenie tej historii. Zapewniam Was, ta opowieść
wywoła w was wiele emocji i poruszy nieco wrażliwsze dusze. A jaką lekcję można
wyciągnąć po lekturze „Bezmyślnej”? Nigdy, nigdy nie baw się w trójkąty, mają
one ostre rogi i zawsze ktoś zostanie ze złamanym sercem. Myślę, że autorka
odmalowała dość smutny obraz takiego związku. Związku, który rani, przez który
się cierpi, a którego mimo wszystko nie jest się w stanie zakończyć. Czy coś
tak dobrego jak miłość może być jednocześnie tak złe? Okazuje się, że tak.
"Nigdy nie czułam takiej pasji jak z tobą... do ciebie. Nigdy nie czułam takiego pragnienia, tęsknoty, tak płomiennej namiętności(...). Miałeś rację. Bałam się... bałam się porzucić jego, żeby być z tobą. Nigdy nie rozważałam odwrotnego scenariusza. Denny był... wygodną i bezpieczną przystanią, a ty... bałam się, że ten płomień w końcu się wypali i porzucisz mnie dla kogoś lepszego... a ja zostanę z niczym, że odrzucę Denny'ego dla ognistego romansu i zanim się obejrzę, zostanę sama. Płomienny wybuch."
Podsumowując.
„Bezmyślna” to opowieść o miłości za wszelką cenę i pomimo wszystko, o
dokonywaniu trudnych wyborów, o zdradzie i wybaczeniu. Autorka zabrała mnie w
emocjonującą podróż, od której nie mogłam się oderwać i zdecydowanie chcę
więcej!
Moja ocena: 4/6
Autor: S.C. Stephens
Tytuł: Bezmyślna (seria Bezmyślna - tom I)
Ilość stron: 700
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Akurat