
Przez dość długi okres czasu miałam niechęć do polskich autorów. Nie wiem czym była ona spowodowana, jednak chętniej czytałam książki autorów zagranicznych niż rodzimych. Niedawno obiecałam sobie to zmienić, przecież nasi polscy autorzy w niczym nie ustępują zagranicznym kolegom po fachu. Dlatego też zgodnie z moim postanowieniem sięgnęłam po „Bez pamięci” od Martyny Kubackiej. Czy autorka przekonała mnie do siebie? O tym przeczytacie poniżej.
Co w fabule piszczy?
Martyna
Kubacka przedstawia nam historię Kasi,
dziewczyny, która budząc się w zupełnie obcym domu, niczego nie pamięta.
Zdana
na łaskę dwóch osób – Piotra jej domniemanego narzeczonego oraz Marty
pomocy
domowej, dziewczyna stara się ze wszystkich sił przywołać wspomnienia.
Jednak
jej wysiłki nie przynoszą żadnych rezultatów. Nie pamięta jak się
nazywa, nie
pamięta jak wygląda, nie pamięta co jej się stało, nie pamięta nawet
swojego narzeczonego. Niepokój dziewczyny dodatkowo podsycają przebłyski
pamięci oraz tajemniczy pan Michalski bliski współpracownik Piotra, którego jedno spojrzenie budzi w Kasi głęboko skrywany strach i lęk. Kiedy dziewczyna zaczyna powoli przyzwyczajać się do sytuacji, na jaw zaczynają wychodzić fakty, które wywrócą jej życie do góry nogami.
Moja opinia
Książka Martyny Kubackiej jest połączeniem kilku
gatunków literackich takich jak kryminał, romans i erotyk. Szczerze mówiąc nie
spodziewałam się, że z takiej mieszanki wyjdzie aż tak wciągająca lektura. Autorka
już od pierwszej kartki przyciągnęła moją uwagę, zaintrygowała mnie i
rozbudziła moją detektywistyczną naturę, gdyż za wszelką cenę chciałam odkryć
prawdę skrywaną w domu Sosnowskiego. Wątek kryminalny, mimo że książka nie jest
typowym kryminałem z krwi i kości, według mnie jest bezbłędny. Trzyma
czytelnika w napięciu do ostatniej strony. Podczas lektury „Bez pamięci”
wielokrotnie przyłapywałam się na tworzeniu hipotez, snuciu domysłów oraz
łączeniu faktów, niestety nie zawsze z pozytywnym skutkiem. Martyna Kubacka
skutecznie myliła trop wprowadzając czytelnika w błąd, co często było wynikiem
mojej frustracji. Autorka
w dość realistyczny i przejmujący sposób przedstawiła emocje jakie towarzyszyły głównej bohaterce podczas jej walki z amnezją. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak to jest utracić wszystkie wspomnienia, utracić swoją przeszłość. Jednak Martyna Kubacka idealnie odzwierciedliła wątpliwości, lęki i obawy głównej bohaterki.
"Gdyby wszyscy ludzie byli idealni, to świat byłby strasznie nudny. To nasze wady oraz słabości czynią nas wyjątkowymi i to dzięki nim różnimy się od siebie, jesteśmy ciekawi i oryginalni. Bez wad bylibyśmy kompletnie bez wyrazu… takie nieskazitelne, ale szarobure klony."
Ciekawym pomysłem było podzielenie narracji pomiędzy
trzech bohaterów. Właśnie dzięki temu możemy poznać nie tylko Kasię, ale
również Piotra i Martę. Autorka daje nam możliwość zagłębienia się w ich
myśli, poznanie ich motywów oraz spojrzenie na całą sytuację z różnych perspektyw, co
ma znaczący wpływ w dążeniu do odkrycia prawdy. Piotr to na pozór twardy, bezwzględny
mężczyzna, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Jednak pod
tą całą otoczką, Sosnowski okazuje się być bardzo skomplikowaną, pełną bolesnej
przeszłości postacią. Skrywane przez niego tajemnice zaczynają powoli
wychodzić na jaw komplikując sytuację. Jednak jeżeli mam być szczera to najbardziej
spodobała mi się postać Marty, takiej dobrej duszy, pełnej optymizmu, która
mimo młodego wieku zachowuje się niezwykle dojrzale. Zawsze służy dobrą
radą i ma w zanadrzu ciekawą anegdotkę o swojej babci Marysi.
"Nie zawsze jesteśmy w stanie poradzić sobie z własnymi problemami w pojedynkę. Czasami warto schować dumę do kieszeni i poprosić kogoś o pomoc, o radę albo przynajmniej o to, aby nas wysłuchał i podtrzymał chociaż przez chwilę przygniatający nasze barki ciężar."
Pomimo nieszablonowej, wciągającej fabuły, dość
ciekawych wątków pobocznych i trzymającej w napięciu akcji, książka posiada
kilka mankamentów, których nie mogłam nie zauważyć. Jednak nie wpływają one
znacznie na odbiór całej książki, chociaż w pewnych momentach bardzo mi
przeszkadzały. Przede wszystkim, jak to zwykle bywa, muszę doczepić się do
głównej bohaterki, Kasi. Czasami miałam wrażenie, że jej sposób zachowania miał
się nijak do całej sytuacji czyli do utraty pamięci. W obecności Piotra
zachowywała się jak typowa bohaterka powieści erotycznych, a jej przemyślenia w
wielu momentach wywoływały we mnie zniesmaczenie. Miałam wrażenie, ze są dwie
Kasie. Pierwsza to silna dziewczyna, która wie czego chce i dąży do odzyskania
pamięci. Druga to ta naiwna, łatwowierna, która „mdleje” na widok przystojnego
mężczyzny. Jak wiecie nie lubię takich bohaterek, działają mi na nerwy. Również
sceny erotyczne nie przyspieszyły bicia mojego serca, a niektóre wypowiadane
przez bohaterów dialogi wprowadzały mnie w zażenowanie. I nie, nie mam na myśli
sprośnych, niegrzecznych słów wypowiadanych przez bohaterów, ale raczej o
nieadekwatność tego co w danym momencie mówią i w jaki sposób
mówią do sytuacji. Śmieszyło mnie też zamiłowanie autorki do nadawania przeróżnych
przezwisk dla kobiecych bohaterek, dzięki temu mamy w powieści ,„Myszkę” i
„Małpeczkę” a nawet „Pawianka”. Zdecydowanie to do mnie nie przemawia, a raczej
skutecznie zniechęca. Finał książki, a dokładniej to, że nastąpił w tak ekspresowym
tempie, również w pewnym stopniu mnie rozczarował. Trochę szkoda, ze Martyna
Kubacka nie rozwinęła bardziej tego wątku. Chociaż muszę przyznać, że mimo to zakończenie
wywołało na mnie ogromne wrażenie.
Podsumowując, „Bez pamięci” to dobrze napisana,
wciągająca opowieść miłosna z wątkiem kryminalnym, który trzyma w napięciu do
ostatniej kartki i skutecznie testuje cierpliwość czytelnika. Połączenie romansu z kryminałem okazało się strzałem w dziesiątkę, który gwarantuje wam odskocznie od szarej rzeczywistości i dobrą zabawę. Polecam!
Moja ocena: 4/6
Tytuł: Bez pamięci
Autor: Martyna Kubacka
Ilość stron: 288
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Lucky